Tektonika


Wiele zagadek dotyczących skoru­py ziemskiej zostało rozwiązanych w latach sześćdziesiątych naszego stulecia. Jednak najważniejszych odkryć dokonano na dnie oceanu, a nie - jak można by się spodziewać - na lądzie.



Obecnie wiemy już w jaki sposób powstają wulkany i co powoduje trzęsienia ziemi. Potrafimy wyjaśnić, dlaczego występują one w pewnych tylko rejonach świata, podczas gdy w innych mieszkańcy mogą spać spokojnie. Nikogo już nie dziwi, że Alaska, skalisty półwy­sep pokryty lodem i śniegiem, jest bogatym źró­dłem ropy naftowej, powstałej ze szczątków drobnych istot i roślin żyjących w środowisku morskim. Nie jest też zagadką, dlaczego uformo­wany ze szczątków roślin tropikalnych węgiel kamienny, występuje przede wszystkim na tere­nie północnej Europy.

Większość odpowiedzi na te pytania dała teoria o wędrówce kontynentów, czyli teoria ru­chu wielkich płyt litosfery, przedstawiona przez niemieckiego meteorologa Alfreda Wegenera już w 1915 roku. Jednak musiało upłynąć jeszcze wiele lat, zanim jego koncepcja została przyjęta.


Dno oceanów


Dopiero w latach sześćdziesiątych zgromadzono odpowiednie dowody wskazujące na wiarygod­ność myśli Wegenera. Wtedy też ostatecznie sfor­mułowano teorię ruchu wielkich płyt litosfery zaakceptowaną przez środowisko naukowe. Do­wodów dostarczyły badania dna morskiego, a nie jak się spodziewano, poszukiwania prowadzone na powierzchni kontynentów.

Wierzchnia część Ziemi nosi nazwę litosfery. Jest to twarda skorupa o grubości około 100 km. Składa się na nią skorupa dna oceanicznego, powłoka płyt (platform) kontynentalnych oraz graniczącej z nimi bezpośrednio części tzw. płaszcza, czyli zewnętrznej warstwy wnętrza Zie­mi. Granica pomiędzy skorupą ziemską a płasz­czem nosi nazwę nieciągłości Mohorowićicia, dla uczczenia jej odkrywcy - jugosłowiańskiego geologa, który żył w latach 1857 - 1936.

Skorupa ziemska na dnie oceanów nie tylko jest znacznie cieńsza od warstwy pokrywającej lądy, lecz także o wiele od niej młodsza, ponie­waż powstała w ciągu ostatnich 200 milionów lat. Stanowi to jedynie chwilę w życiu naszej planety, której wiek określa się na około 4,6 miliarda lat. Na lądzie można więc odnaleźć skały nawet kil­kanaście razy starsze niż te z dna oceanów.


Twarda skata


Warstwy osadowe zalegające na dnie morskim są stosunkowo cienkie. Tuż pod nimi znajdują się

0 wiele gęstsze warstwy ciemnych skał, sięgające aż do strefy jeszcze gęstszych skał płaszcza we wnętrzu Ziemi.

Owa warstwa, na której bezpośrednio zalegają morskie osady, to tak zwana sima, czyli skała bo­gata przede wszystkim w dwa pierwiastki - krzem oraz magnez. Zewnętrzna warstwa skorupy ziem­skiej na lądzie nazywa się sial i składa się przede wszystkim z lżejszych pierwiastków - krzemu

1 aluminium. Kontynentalny sial zalega na twar­dych skałach simy.

Generalnie dno morskie jest płaskie, jednak jego cechą charakterystyczną są gigantyczne grzbiety i rowy oceaniczne. Podstawowe grzbiety na dnie oceanów tworzą łańcuch górski o długości 80 tysięcy kilometrów ze szczytami niejedno­krotnie sięgającymi grubo ponad 4 tys. metrów.

Jako pierwszy został zbadany Grzbiet Śród-atlantycki, który biegnie z północy, z okolic Islandii, na południe, aż do małej wulkanicznej wysepki o nazwie Tristan da Cunha. Następnie okrąża przylądek Dobrej Nadziei, aby połączyć się z innymi grzbietami na obszarze Oceanu Indyjskiego oraz Pacyfiku. Podobnie jak innym częściom tego systemu, Grzbietowi Śródatlantyc-kiemu towarzyszą aktywne wulkany. W typowy sposób przedzielony jest doliną ryftową, mającą 50 km szerokości i 2 km głębokości.

Czasami grzbiety oceaniczne wypiętrzają się ponad powierzchnię wód oceanów tworząc wys­py, z których największą jest wymieniona już Islandia. Z dala od grzbietów oceanicznych powstały także samotne stożki wulkaniczne, tak zwane góry podmorskie. I one wznosząc się cza­sem ponad powierzchnię wody mogą tworzyć wyspy, wśród których wspomnieć można słynące z piękna Hawaje.

Grzbiety oceaniczne zostały odkryte w latach pięćdziesiątych naszego stulecia przez naukow­ców z nowojorskiego uniwersytetu Columbia. Przy okazji zbadali oni grubość skorupy ziem­skiej na dnie oceanu i dowiedzieli się, że wynosi ona jedynie 6-7 km, podczas gdy wiadomo było, że powłoka kontynentów dochodzi nawet do 40 km grubości. Było to pierwsze odkrycie wskazu­jące na to, że skorupa na dnie oceanu musi być młodsza od skorupy kontynentalnej.